Loading

Jak dobre intencje i złe założenia potrafią zamienić projekt w test nerwów?

To zdanie pojawia się w niemal każdym briefie. Czasem wprost, czasem między wierszami:

„Chcemy tanio i szybko. W końcu to tylko przeniesienie strony na nowy motyw.”

I właśnie na tym „tylko” zaczynają się problemy. Poniższy case nie kończy się katastrofą. Strona została wdrożona, klientka jest zadowolona. Ale po drodze było wystarczająco dużo nerwów, żeby jasno pokazać jedno: tanie i szybkie prawie nigdy nie idzie w parze z prostym.

Punkt wyjścia: strona, która już była systemem

Klientka z branży fotograficznej zgłosiła się z projektem nowej strony. Na poprzedniej wersji funkcjonowało:

  • sprzedaż produktów,
  • kursy video,
  • warsztaty,
  • wpisy blogowe,
  • użytkownicy przypisani do zakupionych kursów.

To nie była „strona-wizytówka”. To był ekosystem treści, sprzedaży i dostępu.

Dodatkowa złożoność, czyli waluty, języki i wtyczki

W nowej wersji strony pojawiły się kolejne wymagania:

  • rozdzielenie płatności,
  • możliwość wpisywania cen w różnych walutach,
  • różne wersje językowe,
  • różne wtyczki przypisane do poszczególnych języków.

Każdy z tych punktów osobno jest do ogarnięcia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie występują jednocześnie.

Największy problem, którego nikt nie przewidział

Podczas migracji kursów okazało się, że:

  • po imporcie kursy dostały nowe ID,
  • dotychczasowi użytkownicy byli powiązani ze starymi ID,
  • nie istniała prosta, bezpieczna metoda automatycznego połączenia tych danych.

Efekt? Najbardziej wrażliwy element systemu – dostępy użytkowników do zakupionych kursów – znalazł się w stanie zawieszenia. To był moment, w którym „szybkie przeniesienie” przestało być szybkie.

Niedoszacowanie, które zawsze wychodzi w trakcie

Na etapie wyceny koszty zostały niedoszacowane przez project managera. Nie ze złej woli.
Z powodu:

  • braku pełnej mapy zależności między danymi,
  • założenia, że migracja to głównie kwestia treści,
  • niedocenienia wpływu ID, integracji i historii użytkowników.

Dlaczego „tanio i szybko” zawsze mści się później

W trakcie realizacji:

  • pojawiły się nieprzewidziane problemy techniczne,
  • część decyzji trzeba było podejmować pod presją czasu,
  • stres narastał po obu stronach,
  • projekt pochłonął więcej czasu i energii, niż zakładano na starcie.

Finalnie:

  • strona działa,
  • klientka jest zadowolona,
  • ale koszt emocjonalny i organizacyjny był wysoki.

To klasyczny przykład, że oszczędność na analizie wraca jako koszt w realizacji.

Wniosek

„Chcemy tanio i szybko” to nie strategia. To życzenie. W projektach, które: mają historię użytkowników, przetwarzają płatności, działają w wielu językach i walutach, opierają się na integracjach, najdroższe nie jest wykonanie. Najdroższe jest niezrozumienie, co tak naprawdę ma zostać przeniesione. Dlatego tanio i szybko bardzo często kończy się drożej, wolniej, z nadmiarem nerwów, których dało się uniknąć.

A najlepsze projekty? One zaczynają się od jednego zdania, którego nikt nie lubi słyszeć:

„Zanim wycenimy, musimy to dobrze oszacować.”